Kupiłem Synology do domu, ale u mnie przegrał konkurencję z chmurą Microsoft
13 stycznia 2026
Dlaczego w ogóle NAS? Kiedy kupowałem domowy serwer NAS marki Synology, miałem ambitne plany. Chciałem pełnej kontroli nad danymi – własnych backupów, wygodnego współdzielenia plików w rodzinie, strumieniowania multimediów na telewizor oraz dostępu do plików zdalnie z każdego miejsca.
Brzmiało to jak spełnienie marzeń tech-entuzjasty: prywatna chmura, bezpieczeństwo danych we własnych rękach i ogrom funkcji do odkrycia. Synology rzeczywiście oferuje to wszystko i daje poczucie prywatności, bo dane trzyma się na własnym sprzęcie w domu, a nie na serwerach wielkiej korporacji. Niestety, po kilku miesiącach zdałem sobie sprawę, że na co dzień wygoda wygrywa z możliwościami – i w moim przypadku rozwiązanie chmurowe Microsoft 365 okazało się praktyczniejsze.
Początek przygody z Synology – wielkie możliwości i nadzieje
Na starcie byłem zachwycony. Konfiguracja Synology poszła gładko – włożyłem dyski, zainstalowałem system DSM i moim oczom ukazał się rozbudowany panel pełen aplikacji. Możliwości NAS-a robią wrażenie: tworzenie automatycznych backupów komputerów, własna chmura plików (Synology Drive), serwer multimediów (Video Station, Plex), prywatna galeria zdjęć, a nawet pakiety do monitoringu kamer czy hostowania własnej strony. Czułem, że mam wszystko pod kontrolą – pliki w jednym miejscu, do którego mam fizyczny dostęp. Dodatkowo dochodzi aspekt prywatności: dane zostają u mnie. W erze, gdy obawiamy się o to kto ma dostęp do naszych plików w komercyjnych chmurach, własny NAS daje pewność – tylko ja decyduję, kto i co może zobaczyć. Synology zachwycił mnie też wydajnością w sieci lokalnej – transfery były szybkie, a filmy Full HD czy 4K odtwarzały się płynnie na domowych urządzeniach.
Z myślą o backupie skonfigurowałem harmonogramy kopii zapasowych. Wszystkie laptopy w domu wysyłały ważne foldery na NAS. Wreszcie mogłem zrezygnować z płacenia za kilka różnych usług w chmurze – tu miałem jednorazowy wydatek na sprzęt i dyski, potem już tylko prąd i moje chęci. Brzmiało idealnie: nasz prywatny Dropbox i Google Photos w jednym, bez abonamentu, za to z nieograniczoną przestrzenią (ograniczoną tylko pojemnością dysków).
Nie wiesz, jaki internet wybrać do domu? Sprawdziliśmy oferty operatorów – oto te najciekawsze:
75.01 zł
miesięcznieInternet światłowodowy do 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
300 Mb/s
Modem WiFi
4,99 zł/mies.
Router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
50.00 zł
miesięcznieInternet światłowodowy do 900 Mb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
900 Mb/s
Wysyłanie
300 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
59.90 zł
miesięcznieInternet światłowodowy 800 Mb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
800 Mb/s
Wysyłanie
200 Mb/s
Modem WiFi
1 zł/akt.
router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
65.00 zł
miesięcznieInternet stacjonarny do 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
300 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-FI
Prezenty tylko na panwybierak.pl
89.00 zł
miesięcznieInternet światłowodowy 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
1000 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-Fi
75.00 zł
miesięcznieInternet światłowodowy do 600 Mb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
600 Mb/s
Wysyłanie
40 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
64.99 zł
miesięcznieInternet stacjonarny 300 Mb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
300 Mb/s
Wysyłanie
25 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-Fi
Zderzenie z rzeczywistością – codzienne używanie NAS to ciągłe zarządzanie
Pierwsze tygodnie były zabawą w odkrywanie funkcji Synology. Potem zaczęła się szara rzeczywistość administratora domowej chmury. NAS wymaga ciągłej uwagi: co jakiś czas pojawiały się aktualizacje systemu DSM i aplikacji – oczywiście trzeba je instalować, by zachować bezpieczeństwo i stabilność. Doszło planowanie kopii zapasowej samego NAS-a – przecież jeśli dysk w Synology padnie (albo np. pożar w domu), stracimy wszystkie te „backupy”. Uświadomiłem sobie, że backup backupu jest konieczny, co nie jest takie banalne w przypadku fizycznego urządzenia. W chmurze Microsoftu kopie bezpieczeństwa wykonują się w tle na serwerach firmy, a tu musiałem sam zadbać o strategię – np. kopiowanie najważniejszych danych na zewnętrzny dysk lub drugą lokalizację.
Warunkiem będzie szybki internet – oto najlepsze oferty na poziomie 1 Gb/s.
75.01 zł
miesięcznieInternet światłowodowy do 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
300 Mb/s
Modem WiFi
4,99 zł/mies.
Router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
95.00 zł
miesięcznieInternet światłowodowy do 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
100 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
65.00 zł
miesięcznieInternet stacjonarny do 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
300 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-FI
Prezenty tylko na panwybierak.pl
89.00 zł
miesięcznieInternet światłowodowy 1 Gb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
1000 Mb/s
Modem WiFi
w cenie
router Wi-Fi
69.90 zł
miesięcznieInternet światłowodowy 1000 Mb/s
Zobacz więcejLimit danych
bez limitu
Pobieranie
1000 Mb/s
Wysyłanie
300 Mb/s
Modem WiFi
1 zł/akt.
router Wi-Fi
Prezenty tylko na panwybierak.pl
Do tego dochodziła bieżąca administracja: tworzenie kont użytkowników dla rodziny, nadawanie uprawnień do udziałów sieciowych, konfigurowanie dostępu zdalnego. Owszem, Synology oferuje usługę QuickConnect do względnie prostego dostępu spoza domu, ale i tak musiałem to ręcznie ustawić i przetestować. Każdy większy upload czy download z NAS-a spoza domu zależy od mojego łącza internetowego – przy większych plikach bywało to powolne. Z kolei w OneDrive duże pliki pobieram z serwerów Microsoftu, które mają gigantyczne moce przerobowe.
Najbardziej jednak zmęczyło mnie to, że NAS to hobby samo w sobie. Jeżeli chcesz go w pełni wykorzystać, musisz trochę się na tym znać i regularnie poświęcać mu czas. A ja chciałem po prostu mieć dostęp do plików, a nie bawić się w informatyka. To właśnie kluczowy problem: urządzenie NAS wymaga zarządzania – konfiguracji, rozwiązywania ewentualnych problemów, pilnowania aktualizacji i przemyślenia strategii backupu, by nie stracić danych. Nawet najlepsze gotowe NAS-y nie są zupełnie bezobsługowe – jeśli coś się zepsuje, sam musisz to naprawić lub przywrócić dane. W jednym z internetowych wątków ktoś celnie zauważył, że jeśli dysk w NAS padnie albo NAS się zepsuje, to cała odpowiedzialność jest na tobie – nie ma pomocy z infolinii wielkiej firmy.
Powoli zaczęło do mnie docierać, że zamiast ułatwiać życie, mój NAS dokłada mi nowych obowiązków. Zamiast skupić się na pracy czy rozrywce, łapałem się na tym, że konfiguruję nowe ustawienia, sprawdzam logi systemowe, planuję rozbudowę przestrzeni dyskowej… Czy tego naprawdę chciałem? Mój wewnętrzny nerd mówił: „Super, pełna kontrola!”, ale praktyczna strona podpowiadała: „To zaczyna przypominać dodatkową pracę, a nie prostą usługę do przechowywania plików”.
Chmura Microsoft 365 – wygoda, która po prostu działa
W międzyczasie, niemal równolegle, korzystałem z pakietu Microsoft 365 – miałem subskrypcję ze względu na Worda, Excela i współdzielenie jej z rodziną. W pakiecie jest 1 TB przestrzeni OneDrive na osobę, więc łącznie dla rodziny nawet 6 TB miejsca w chmurze. Z ciekawości przerzuciłem część mniej wrażliwych danych na OneDrive i… doznałem olśnienia. To po prostu działa, na każdym urządzeniu, bez kombinowania. OneDrive zainstalowany na Windows automatycznie synchronizuje wskazane foldery (Dokumenty, Obrazy, Pulpit) w tle – mam więc od razu kopię online bez ruszania palcem. Na telefonie z Androidem aplikacja OneDrive sama w tle zrobi backup zdjęć zaraz po ich zrobieniu. Na iPadzie czy drugim laptopie pliki są od razu dostępne po zalogowaniu – zero konfiguracji, wszystko dzieje się automatycznie dzięki ekosystemowi Microsoftu. Co istotne, OneDrive i Office świetnie współpracują z popularnymi systemami i sprzętami – od Windowsa, przez Maca po Androida i iOS. Nieważne, czy jestem przy biurku, czy w podróży z telefonem – zawsze mam dostęp do aktualnych plików.
W przypadku Synology też teoretycznie mam dostęp zdalny do plików, ale muszę pamiętać o jego włączeniu, odpowiedniej konfiguracji i potencjalnych ograniczeniach łącza domowego. Z OneDrive nie obchodzi mnie infrastruktura – loguję się i mam. Microsoft dba o całą resztę: serwery, kopie zapasowe, aktualizacje zabezpieczeń. Ich chmura jest z definicji off-site backupem – nawet gdyby w domu zdarzyła się awaria czy kradzież sprzętu, dane w OneDrive pozostają bezpieczne na serwerach firmy. Sam Microsoft chwali się, że OneDrive zapewnia ochronę plików (np. przed ransomware) i dostęp z każdego miejsca, a w ramach 365 dostajemy też webowe i mobilne wersje Office, Outlooka czy nawet Teams do komunikacji. Innymi słowy, płacąc abonament, dostajemy kompletny pakiet narzędzi, które działają ze sobą od razu po wyjęciu z pudełka – bez stawiania własnych serwerów.
Muszę przyznać, że wygoda mnie rozleniwiła. Tam, gdzie przy Synology musiałem coś ustawiać, tu miałem opcję w stylu „kliknij i zapomnij”. Udostępnienie pliku komuś spoza domu? W Synology oznaczało to konfigurowanie dostępu gościnnego lub linku w aplikacji File Station – w OneDrive po prostu generuję link udostępniania wprost z eksploratora plików. Wspólna praca nad dokumentem? Na NAS-ie mógłbym co najwyżej współdzielić plik i uważać, by dwie osoby nie edytowały go naraz. W ekosystemie 365 mam Office Online i Teams, gdzie widać zmiany w czasie rzeczywistym i można od razu dyskutować.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że przy chmurze nie martwię się o awarie dysków czy sprzętu. Nie obchodzi mnie, czy serwer ma prąd i chłodzenie – to problem dostawcy usługi. Jasne, zdarzają się przerwy w działaniu OneDrive czy całego Microsoft 365, ale w moim użytkowaniu nie natknąłem się na nic poważnego. Cały ciężar utrzymania infrastruktury spada na dostawcę usługi, a ja mogę być po prostu użytkownikiem, a nie administratorem.
Oczywiście, taka wygoda ma swoją cenę – dosłownie i w przenośni. Subskrypcja Microsoft 365 kosztuje (choć w przeliczeniu na to, co oferuje, jest to całkiem opłacalne), a do tego oddajemy pewną kontrolę nad danymi. Swoje pliki trzymamy na serwerach firmy trzeciej, co wymaga zaufania. W moim przypadku pogodziłem się z tym – uznałem, że rodzinne zdjęcia czy dokumenty mogą leżeć na OneDrive, bo cenimy sobie dostępność i brak kłopotów. Ktoś inny może czuć się z tym niekomfortowo i woli trzymać wszystko u siebie – rozumiem to, bo sam tak myślałem jeszcze kilka miesięcy temu. Jednak z biegiem czasu praktyczność zwyciężyła nad idealizmem. Po prostu brakowało mi czasu i chęci, by być domowym adminem 24/7.
A co z multimediami? NAS vs. OneDrive w roli domowego centrum rozrywki
Jednym z powodów zakupu Synology była wizja własnego „Netflixa” – kolekcja filmów i muzyki na NAS-ie, dostępna z kanapy czy nawet z hotelu na drugim końcu świata. Rzeczywiście, aplikacje takie jak Plex czy DS Video potrafią zmienić NAS w prywatne centrum multimediów. Jakość strumieniowania z NAS-a bywa świetna – w sieci lokalnej mogłem odtwarzać nagrania 4K bez żadnej kompresji, czego raczej nie da się osiągnąć wrzucając film na typową usługę chmurową. Nawet zdalnie, jeśli pozwala na to łącze, Synology potrafi wysyłać strumień o wysokim bitrate, a Plex w razie potrzeby transkoduje plik tak, by płynnie działał na wolniejszym internecie. Krótko mówiąc, pod względem jakości i możliwości konfiguracji streamingu NAS wygrywa – to ja decyduję, czy chcę pełną jakość, czy oszczędzać łącze. Dla porównania, gdy wrzuciłem film 4K na OneDrive, okazało się, że odtwarza się on tylko w maksymalnie 1080p – Microsoft automatycznie ogranicza rozdzielczość podczas odtwarzania online dla płynności, choć plik źródłowy zostaje nietknięty. Osoby ceniące najwyższą jakość obrazu i dźwięku mogą więc kręcić nosem na chmurę.
Z drugiej strony, korzystanie z multimediów przez OneDrive również ma swoje plusy – głównym jest prostota dostępu. Aby obejrzeć wideo z NAS na telefonie poza domem, musiałem użyć aplikacji Synology (np. DS Video) albo Plexa, co uprzednio wymagało ich konfiguracji i utrzymania serwera ciągle włączonego. Z OneDrive sprawa jest banalna: nagrywam film telefonem lub kopiuję z komputera, a plik synchronizuje się w tle. Potem mogę go odtworzyć na dowolnym urządzeniu z dostępem do OneDrive, bez dodatkowych aplikacji – wystarczy przeglądarka lub odtwarzacz systemowy po pobraniu pliku. Zdjęcia i filmy rodzinne łatwiej wrzucić do chmury – automatycznie tworzą się kopie na wszystkich urządzeniach, a ja mogę je udostępnić dziadkom jednym linkiem. W przypadku Synology zauważyłem, że choć teoretycznie też mogę to zrobić, to jednak aplikacje do galerii zdjęć czy wideo wymagały więcej zachodu i nie były tak dopracowane. Nie jestem odosobniony – spotkałem się z opinią użytkownika, który wprost stwierdził, że trzyma zdjęcia w OneDrive, bo przeglądanie ich na NAS-ie (miał co prawda QNAP-a) było niewygodne i aplikacje mobilne zawodziły. To pokazuje, że dla zwykłego konsumenta prostota często wygrywa z mocą funkcji.
Podsumowując: Synology nadal uważam za świetny sprzęt – ale dla kogoś, kto naprawdę tego potrzebuje. Jeśli jesteś pasjonatem, chcesz mieć pełną kontrolę, prywatność i masz czas na techniczną zabawę w administrowanie domowym serwerem – NAS będzie dla ciebie idealny. Docenisz wtedy te wszystkie możliwości konfiguracji, dodatki, opcje integracji z własnymi skryptami, dockerami i innymi zaawansowanymi cudami. Ba, w małej firmie czy biurze, gdzie potrzeba własnej przestrzeni na dane, Synology może być tańsze w dłuższej perspektywie niż biznesowe plany chmurowe.
Jednak w typowym domu, dla „zwykłych śmiertelników” szukających wygody, rozwiązania chmurowe pokroju Microsoft 365 wygrywają. Chmura daje nam święty spokój – płacisz i wymagasz, a reszta dzieje się automatycznie. W moim przypadku uświadomiłem sobie, że zamiast cieszyć się zdjęciami z wakacji, ja wcześniej spędzałem czas na konfigurowaniu albumów na NAS-ie. Teraz po prostu wrzucam zdjęcia na OneDrive i od razu mogę je oglądać na telewizorze poprzez aplikację, albo udostępnić rodzinie linkiem – zero wysiłku.
Czy żałuję zakupu Synology? I tak, i nie. Nie żałuję – bo wiele się nauczyłem i nadal cenię sobie to urządzenie, które wciąż mam i używam w ograniczonym zakresie (np. jako dodatkową lokalną kopię ważnych danych, tzw. backup na czarną godzinę). Tak – trochę żałuję, że w moim przypadku NAS nie stał się centrum domowej infrastruktury, jak planowałem. Po prostu moje potrzeby lepiej spełniła gotowa usługa. Synology koniec końców przegrał konkurencję z chmurą, ale to nie jego wina – to kwestia dopasowania rozwiązania do stylu życia użytkownika.
Dla kogo więc NAS, a dla kogo chmura? Uważam, że Synology i podobne NAS-y są idealne dla świadomych, zaawansowanych użytkowników, którzy chcą i lubią zarządzać swoim sprzętem oraz cenią prywatność ponad wszystko. Takim osobom niestraszne są regularne konfiguracje, aktualizacje czy tworzenie własnych rozwiązań. Z kolei dla osób, które przede wszystkim chcą, aby wszystko działało bezobsługowo i spójnie, lepsza będzie chmura pokroju Microsoft 365. Ja sam przekonałem się, że należę jednak do tej drugiej grupy – lubię technologię, ale jeszcze bardziej lubię, gdy to ona pracuje dla mnie, a nie ja dla niej. OneDrive z pakietem Office po prostu spełnił swoją obietnicę „działania w tle” lepiej niż mój własny NAS.
Na koniec dodam, że złotym środkiem może być połączenie obu opcji. Nie musimy wybierać zero-jedynkowo. Mój Synology wciąż działa i trzyma kopie zapasowe plików z OneDrive (synchronizując się z chmurą dzięki aplikacji Cloud Sync). Dzięki temu mam ważne dane zarówno lokalnie, jak i w chmurze – co by się nie stało, szansa utraty plików jest minimalna. Niemniej, gdybym miał wskazać, z którego rozwiązania korzystam na co dzień z przyjemnością – wygrywa wygoda chmury 365. To ona sprawiła, że mogłem zapomnieć o zarządzaniu, a skupić się na korzystaniu z danych. I chyba o to chodzi w technologii konsumenckiej – ma ułatwiać życie, a nie dodawać obowiązków. Microsoft 365 okazał się w tym lepszy, przynajmniej dla mnie.
TL;DR: Synology NAS dał mi potężne możliwości i pełną kontrolę nad danymi (świetne dla zaawansowanych i dbających o prywatność), ale wymagał ciągłego zarządzania, konfiguracji i pamiętania o backupach. Z kolei chmurowy OneDrive/Office 365 okazał się bezobsługowy – po prostu działa na każdym urządzeniu i automatycznie synchronizuje oraz chroni pliki w tle. Nawet multimedia łatwiej udostępnić i obejrzeć w chmurze, choć entuzjaści najwyższej jakości docenią lepszy streaming z NAS (np. Plex). Dla mnie – zwykłego użytkownika domowego – wygoda ekosystemu 365 wygrała z urokiem posiadania własnego serwera. Synology to świetna rzecz, ale nie każdy chce być administratorem – czasem lepiej zdać się na chmurę.

Miłośnik wszystkiego, co związane z nowymi technologiami. Kiedyś konsultant w branży telko; dziś działający głównie w sferze oprogramowania, a przy okazji niezmiennie zafascynowany wszystkim, co dotyczy technologii mobilnych oraz znaczenia internetu w codzienności. Kontakt: piotr@opiseo.com
Powiązane artykuły
Ile internetu zużywają rozmowy przez popularne komunikatory internetowe?
Początek przygody z Synology – wielkie…
Jaki (i czy w ogólne!) ma wpływ sieć internetowa na jakość rozmowy?
Początek przygody z Synology – wielkie…
Podwójna karta SIM rozładowuje baterię. Czy warto ją uruchamiać?
Początek przygody z Synology – wielkie…
Najnowsze artykuły
Play wprowadza nową ofertę światłowodu skierowaną do przedsiębiorców
Początek przygody z Synology – wielkie…
Apple od Amazon, HBO od operatora komórkowego. Sprawdziłem, czy to w ogóle ma sens
Początek przygody z Synology – wielkie…
Masz dwie karty SIM w telefonie? Tak możesz sprawnie przełączać sieć mobilną
Początek przygody z Synology – wielkie…
Porównaj najlepsze oferty operatorów
oszczędź nawet 50%
Pan Wybierak – bezpłatna porównywarka najlepszych ofert operatorów
To jedna z najbardziej kompletnych wyszukiwarek, z trafnym dopasowaniem ofert internetu, telewizji kablowej i telekomów do adresu zamieszkania, z której bardzo chętnie korzystają nasi czytelnicy – polecamy!
Pan Wybierak to świetny serwis, dzięki któremu nie tylko poznałem wszystkie możliwe warianty instalacji internetu w moim miejscu zamieszkania, ale także odkryłem naprawdę tanią ofertę. Ogólnie - rewelacja!






