Aktualności

Canal+ z AI od Google i OpenAI. Nowy rozdział w streamingowej rozrywce?

AI Canal+ Online platformy streamingowe sztuczna inteligencja

Wyobraźmy sobie sytuację: włączamy ulubioną aplikację VOD i zamiast przeglądać dziesiątki kafelków z filmami, po prostu mówimy na co mamy ochotę. „Chcę obejrzeć mroczny thriller psychologiczny z lat 80.” – rzucamy na głos lub wpisujemy w wyszukiwarkę, a nasz wirtualny doradca filmowy natychmiast podsuwa nam idealnie dopasowane tytuły.

Brzmi jak futurystyczna wizja rodem z filmów science-fiction? A jednak to rzeczywistość bliższa niż myślimy. W 2026 roku sztuczna inteligencja stała się nieodłącznym elementem strategii największych graczy medialnych, a niedawno do tego wyścigu oficjalnie dołączył CANAL+, nawiązując przełomową współpracę z Google Cloud i OpenAI.

Czy algorytmy staną się nowymi kuratorami treści, zmieniając sposób, w jaki oglądamy i tworzymy filmy oraz seriale?

Nowe funkcje: od lepszych rekomendacji po generowanie scen

W ramach zawartego porozumienia CANAL+ sięga po najnowocześniejsze narzędzia sztucznej inteligencji, aby odmienić doświadczenie swoich widzów. Jakie konkretnie funkcje zamierza wdrożyć? Przede wszystkim postawiono na usprawnienie personalizowanych rekomendacji. Dzięki AI od Google Cloud platforma CANAL+ będzie szczegółowo indeksować i klasyfikować całą swoją bibliotekę – analizując zawartość audio, wideo i tekstową każdego materiału. Oznacza to, że algorytmy prześwietlą filmy i seriale klatka po klatce: rozpoznają kto się w nich pojawia, co dzieje się w scenach, jakie padają dialogi. Te drobiazgowe metadane posłużą następnie do serwowania „inteligentniejszych, bardziej spersonalizowanych rekomendacji” – każdy użytkownik zobaczy na stronie głównej propozycje skrojone pod jego gust niczym garnitur szyty na miarę. Zniknie potrzeba żmudnego szukania igły w stogu siana – aplikacja sama zaproponuje nam kolejne pozycje do obejrzenia, ucząc się naszych upodobań z każdą minutą spędzoną przed ekranem.

Drugim filarem innowacji jest wyszukiwanie przyszłości, wykraczające daleko poza tradycyjne filtry i słowa kluczowe. CANAL+ zapowiada, że już od czerwca 2026 wprowadzi w swojej aplikacji nowy system wyszukiwania oparty na języku naturalnym. Widzowie będą mogli opisywać własnymi słowami, co chcieliby obejrzeć – czy to gatunek, klimat, konkretne motywy fabularne, epokę historyczną czy choćby nazwisko ulubionego aktora – a mechanizm oparty na modelach OpenAI zinterpretuje te opisy i zaproponuje odpowiadające im tytuły. Zamiast więc wpisywać suchy tytuł filmu, będzie można napisać np. „szukam komedii kryminalnej osadzonej w Londynie” i otrzymać trafne wyniki. To podejście ma sprawić, że korzystanie z wyszukiwarki stanie się bardziej intuicyjne i zbliżone do rozmowy z drugim człowiekiem – jak zapewnia Ashley Kramer z OpenAI, użytkownicy mogą opisać dokładnie na co mają nastrój, a AI przełoży to na konkretne propozycje z biblioteki. Również samo odkrywanie nowości ma wejść na wyższy poziom: gdy znudzi nam się to, co już znamy, AI zaproponuje coś świeżego, ale wciąż zgodnego z naszym profilem – być może film, którego w życiu byśmy sami nie znaleźli, a który idealnie trafi w nasz gust.

Zobacz: Najlepsze oferty internetu wybrane przez analityków PanWybierak.pl.

Rabat 10 zł na abonament

80.00 zł

miesięcznie

Internet światłowodowy do 1 Gb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

1000 Mb/s

Wysyłanie

300 Mb/s

Modem WiFi

4,99 zł/mies.

Router Wi-Fi

Router Wi-Fi

Prezenty tylko na panwybierak.pl

Prezenty tylko na panwybierak.pl

80.00 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

OFERTA, ŻE WOW!

50.00 zł

miesięcznie

Internet światłowodowy do 900 Mb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

900 Mb/s

Wysyłanie

300 Mb/s

Modem WiFi

w cenie

router Wi-Fi

router Wi-Fi

Prezenty tylko na panwybierak.pl

Prezenty tylko na panwybierak.pl

50.00 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

SZYBKA DOSTAWA DO 24H

59.90 zł

miesięcznie

Internet światłowodowy 800 Mb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

800 Mb/s

Wysyłanie

200 Mb/s

Modem WiFi

1 zł/akt.

router Wi-Fi

router Wi-Fi

Prezenty tylko na panwybierak.pl

Prezenty tylko na panwybierak.pl

59.90 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

niższa cena i 6 miesięcy za 0 zł!

65.00 zł

miesięcznie

Internet stacjonarny do 1 Gb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

1000 Mb/s

Wysyłanie

300 Mb/s

Modem WiFi

w cenie

router Wi-FI

router Wi-FI

Prezenty tylko na panwybierak.pl

Prezenty tylko na panwybierak.pl

65.00 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

89.00 zł

miesięcznie

Internet światłowodowy 1 Gb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

1000 Mb/s

Wysyłanie

1000 Mb/s

Modem WiFi

w cenie

router Wi-Fi

router Wi-Fi

89.00 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

75.00 zł

miesięcznie

Internet światłowodowy do 600 Mb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

600 Mb/s

Wysyłanie

40 Mb/s

Modem WiFi

w cenie

router Wi-Fi

router Wi-Fi

Prezenty tylko na panwybierak.pl

Prezenty tylko na panwybierak.pl

75.00 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

64.99 zł

miesięcznie

Internet stacjonarny 300 Mb/s

Zobacz więcej

Limit danych

bez limitu

Pobieranie

300 Mb/s

Wysyłanie

25 Mb/s

Modem WiFi

w cenie

router Wi-Fi

router Wi-Fi

64.99 zł

miesięcznie Zobacz ofertę

Zamów telefonicznie 22 122 33 44

Co więcej, CANAL+ sięga po AI nie tylko od frontu (czyli w aplikacji dla widzów), ale i za kulisami produkcji. Wykorzysta do tego innowacyjną technologię generatywnego wideo Veo3 od Google. Dzięki niej zespoły kreatywne CANAL+ oraz współpracujący z nim producenci dostaną do rąk zupełnie nowe narzędzia wizualne. Pozwolą one na przykład zwizualizować cyfrowo scenę jeszcze zanim padnie pierwszy klaps na planie filmowym – twórcy będą mogli zobaczyć, jak wyglądałaby dana scena z aktorami, dekoracjami i efektami, zanim wydadzą choćby euro z budżetu. To nic innego jak prewizualizacja na sterydach: reżyser może eksperymentować z ujęciami, oświetleniem czy scenografią w wirtualnej rzeczywistości, by lepiej zaplanować właściwe zdjęcia. Veo3 potrafi też odtworzyć historyczne wydarzenie na podstawie pojedynczej fotografii – wyobraźmy sobie, że mamy stare zdjęcie z lat 20. i chcemy pokazać w filmie moment, w którym zostało zrobione. Zamiast budować kosztowną dekorację i zatrudniać statystów, AI wygeneruje ruchomy obraz wyglądający jak filmowe nagranie z tamtej epoki. To ogromna szansa dla produkcji z mniejszym budżetem – scena, na którą kiedyś nie było stać (np. wielki tłum na ulicy sprzed wieku czy widowiskowa katastrofa), teraz może powstać cyfrowo za ułamek ceny. CANAL+ zapewnia przy tym, że kontrola kreatywna pozostanie w rękach ludzi – AI ma być narzędziem w dłoniach reżyserów, a nie samodzielnym twórcą, a prawa autorskie do wygenerowanych materiałów będą mocno chronione w bezpiecznym środowisku Google Cloud. Mimo tych zapewnień, sama możliwość „wskrzeszania” przeszłości lub tworzenia nieistniejących obrazów rodzi ekscytację, ale i pytania natury etycznej – do których jeszcze wrócimy.

Jak AI zmienia doświadczenie widza i pracę twórców?

Wprowadzenie sztucznej inteligencji do platformy streamingowej to coś więcej niż tylko usprawnienie nawigacji po katalogu filmów. To element szerszego trendu, który rewolucjonizuje zarówno odbiór treści przez widzów, jak i proces ich powstawania przez twórców. Po stronie widza zmiana jest odczuwalna przede wszystkim jako wygoda i personalizacja na niespotykaną dotąd skalę. Algorytmy coraz lepiej „rozumieją” nasz nastrój i preferencje – potrafią wyłapać, że lubimy kino noir z lat 40., albo że ostatnio oglądamy dużo seriali kryminalnych i proponują nam coś w podobnym klimacie. W efekcie widz może poczuć, że ma swojego osobistego asystenta filmowego, który 24 godziny na dobę czuwa, by nic ciekawego go nie ominęło. Doświadczenie staje się bardziej interaktywne: zamiast biernie przeglądać listy, możemy niemal prowadzić dialog z aplikacją – zadając pytania w stylu „czy jest coś nowego z gatunku science-fiction, co mnie zaskoczy?” i dostając sensowne odpowiedzi. Dla pokolenia przyzwyczajonego do asystentów głosowych i chatbotów takie konwersacyjne podejście do wybierania filmu może stać się naturalne. AI potrafi też zadbać o lepszą dostępność treści – automatycznie wygeneruje napisy do filmu, przetłumaczy je na nasz język lub nawet zsynchronizuje lektora czy dubbing wygenerowanego syntetycznym głosem, co w przyszłości może pozwolić widzom oglądać dowolny film w ojczystej mowie bez opóźnień premiery.

Z punktu widzenia twórców i producentów treści, sztuczna inteligencja jawi się z kolei jako nowy wszechstronny członek ekipy filmowej. Weźmy choćby ten przykład z generowaniem efektów specjalnych: Netflix niedawno przyznał, że po raz pierwszy skorzystał z AI przy produkcji swojego oryginalnego serialu – w argentyńskiej adaptacji komiksu “El Eternauta” pewna scena katastrofy (zawalenie się budynku w Buenos Aires) została stworzona przez generatywną sieć neuronową, bo tradycyjne metody okazały się za drogie i czasochłonne. Ted Sarandos, współszef Netfliksa, zdradził inwestorom, że ta sekwencja VFX dzięki AI powstała 10 razy szybciej niż klasycznymi technikami i w budżecie, który normalnie byłby nieosiągalny dla takiego projektu. To pokazuje, jak AI może odciążyć twórców od najbardziej żmudnych zadań – komputer wygeneruje tłum statystów, zbuduje cyfrową makietę miasta czy dorenderuje tło, podczas gdy reżyser i ekipa mogą skupić się na aktorach i historii. Praca na planie filmowym ulega przeobrażeniu: pewne etapy postprodukcji (montaż, korekcja barwna, efekty) mogą zostać przyspieszone lub zautomatyzowane przez narzędzia uczące się naszego stylu. Scenarzyści z kolei zyskują nowego pomocnika – AI potrafi przeanalizować scenariusz i zasugerować, jak uczynić go bardziej atrakcyjnym dla widowni na podstawie miliardów danych o tym, co się ludziom podoba. Choć brzmi to kontrowersyjnie, niektórzy twórcy już testują takie rozwiązania, traktując je raczej jako inspirację niż wyrocznię.

Nie można też zapominać o jeszcze jednym aspekcie: AI zmienia rolę kuratorów i selekcjonerów treści. Kiedyś ramówkę kanału telewizyjnego układał redaktor kierując się własnym wyczuciem i doświadczeniem; dziś na platformach streamingowych tę rolę pełnią algorytmy rekomendacyjne. Dla widza może to być błogosławieństwo – wreszcie dostaje to, co go interesuje, bez przekopywania się przez setki propozycji. Ale dla tradycyjnego „ludzkiego” kuratora to oznacza wyzwanie: jak udowodnić, że człowiek jest w stanie polecić ciekawsze rzeczy niż formuły matematyczne czerpiące z ogromnych baz danych? Coraz częściej spotykamy się z sytuacją, że to dane rządzą decyzjami programowymi – platformy analizują na bieżąco co przyciąga uwagę, w którym momencie widz wyłącza odcinek, jakie kombinacje gatunku i obsady działają najlepiej. Twórcy mogą czuć presję, by tworzyć pod dyktando algorytmów – np. dodawać wątek romantyczny, bo „takie filmy lepiej się klikają”, albo skracać odcinki serialu, bo wykresy pokazują spadek oglądalności po 40 minutach. Sztuczna inteligencja wnosi więc do procesu twórczego paradoks: z jednej strony daje nowe możliwości artystyczne i techniczne (sceny niemożliwe do zrealizowania wcześniej, bohaterowie odmłodzeni cyfrowo, dubbing bez aktorów), z drugiej budzi obawy o utowarowienie kreatywności – czy film tworzony pod gust wyliczony przez maszynę nie zatraci duszy? Granica między pomocą a przejęciem kontroli bywa cienka, a twórcy muszą się jej na nowo nauczyć.

Konkurencja nie śpi. Netflix, Amazon, Disney+ i reszta w pogoni za AI

Trudno się dziwić, że CANAL+ zdecydował się na tak odważny krok w stronę sztucznej inteligencji – pozostali giganci streamingowi od dawna inwestują w AI, a stawką jest przyciągnięcie i utrzymanie uwagi widza. Netflix to pionier personalizowanych rekomendacji: już od kilku lat niemal każdy użytkownik widzi inny zestaw miniatur i podpowiedzi na ekranie głównym, bo algorytmy tej platformy analizują nasze nawyki z niezwykłą drobiazgowością. Dobrym przykładem są choćby spersonalizowane okładki filmów i seriali – Netflix przy pomocy machine learning wybiera nam obrazek promujący dany tytuł w zależności od tego, co lubimy (np. podkreślając w grafice elementy romansu dla romantyków, a akcji dla fanów thrillerów). Teraz firma idzie dalej: eksperymentuje z generatywną AI zarówno w obszarze produkcji, jak i interakcji z widzem. Wspomniane wcześniej użycie AI do efektów specjalnych w serialu The Eternaut pokazało, że Netflix nie boi się przetrzeć szlaków – co więcej, szefostwo firmy otwarcie mówi, że traktuje sztuczną inteligencję jako cenne narzędzie, a nie zagrożenie dla branży. Greg Peters, współdyrektor generalny Netflixa, roztacza wizję, w której abonent będzie mógł opisać bardzo szczegółowo, na co ma ochotę, a inteligentna wyszukiwarka dogłębnie przeanalizuje te preferencje i zaproponuje idealnie dopasowane treści z katalogu. Tego do niedawna nie dało się zrealizować – wpisanie zdania „chcę mroczny thriller psychologiczny z lat 80.” w zwykłej wyszukiwarce raczej nie przyniosłoby sensownych wyników, ale AI zmienia reguły gry. Netflix testuje też zastosowania AI poza samą platformą – przykładowo zaczyna wykorzystywać generowane komputerowo reklamy w swoim najtańszym planie z reklamami. Automatyzacja tworzenia treści promocyjnych oznacza, że zamiast tradycyjnych spotów reklamodawcy mogą w przyszłości dostarczać spersonalizowane reklamy wideo generowane przez AI – choć dla widzów brzmi to jak kolejna uciążliwość, dla biznesu to sposób na optymalizację kosztów i wyciśnięcie jeszcze więcej z danych o użytkownikach.

Amazon Prime Video również nie zostaje w tyle. Amazon dysponuje potężnym zapleczem w postaci własnych usług chmurowych (AWS) i doświadczeniem w AI zdobytym na polu e-commerce oraz asystenta głosowego Alexa. W swoim serwisie VOD Amazon postawił ostatnio na generatywne podsumowania wideo, które mają ułatwić życie widzom bingującym seriale. Jeśli czekaliśmy rok na nowy sezon ulubionej serii, Prime Video może nam teraz zaoferować krótki recap poprzednich odcinków generowany przez AI. W praktyce wygląda to tak, że algorytm analizuje najważniejsze wątki fabularne minionego sezonu, wybiera kluczowe sceny, dodaje do nich odpowiednie dialogi, muzykę i sztucznie wygenerowanego lektora, który w parę minut streści nam, co się wydarzyło. Amazon chwali się, że te recapy mają jakość „kinowego zwiastuna”, choć tworzy je w całości komputer. Na razie funkcja działa pilotażowo dla kilku flagowych produkcji (jak Jack Ryan czy The Boys) i tylko w języku angielskim, ale plan jest jasny – użycie AI, by zwiększyć wygodę użytkowników i zatrzymać ich przed ekranem na dłużej. Skoro już mowa o Amazonie, warto wspomnieć, że firma ta od lat stosuje uczenie maszynowe do rekomendowania treści (w końcu mechanizm „klienci, którzy kupili to, kupili też tamto” z Amazona stał się pierwowzorem dla wielu systemów poleceń w różnych branżach). Prime Video korzysta więc z naszych historii oglądania i ocen, by podsuwane filmy jak najlepiej trafiały w nasz gust – podobnie jak to robi Netflix, choć być może mniej spektakularnie medialnie. Amazon idzie jednak krok dalej w łączeniu światów – niedawno pojawiły się informacje, że firma pracuje nad interaktywnymi funkcjami zasilanymi AI, które mogą trafić do platformy Twitch czy do oglądania sportu (np. generowanie na żywo statystyk i komentarza przez AI). Widać więc, że dla Amazona sztuczna inteligencja to kolejna cegiełka ekosystemu mającego nas wciągnąć i zatrzymać.

Disney+, choć kojarzy się przede wszystkim z klasyką animacji i kinowymi blockbusterami Marvela, również coraz śmielej eksperymentuje z AI – i to w typowo disneyowskim stylu, czyli z rozmachem. Najgłośniejszym ruchem jest tutaj ogłoszona pod koniec 2025 roku współpraca Disneya z OpenAI, w ramach której firma z Burbank zainwestowała miliard dolarów we wspólne projekty związane z generatywną AI. Efekt? Już wkrótce na Disney+ mają pojawić się pierwsze treści wygenerowane przez użytkowników za pomocą sztucznej inteligencji. Brzmi niewiarygodnie, ale Bob Iger – prezes Disneya – zdradził, że trwają prace nad narzędziem (nazwa kodowa: Sora), które pozwoli widzom tworzyć krótkie klipy wideo z ulubionymi postaciami Disneya, Marvela, Pixara czy Star Wars. Przykład podany w komunikacie był ze wszech miar bajkowy: ponad 200 postaci z katalogu Disneya ma być dostępnych w generatorze filmów, więc jeśli ktoś zapragnie zobaczyć Elsę i Kopciuszka wspólnie pokonujące Złą Królową, wystarczy że napisze taką scenę, a AI spróbuje ją stworzyć. Oczywiście na początku będą to zapewne kilkunastosekundowe animacje o dość uproszczonej grafice – ale Disney planuje udostępnić je na swojej platformie streamingowej jako element interaktywnej zabawy dla fanów. To zupełnie nowe podejście do rozrywki: widz staje się współtwórcą, granica między odbiorcą a kreatorem zaczyna się zacierać. Nietrudno sobie wyobrazić, jak wielką furorę może zrobić taka funkcja wśród dzieci (i dorosłych także) – niemal “magiczne” spełnianie filmowych życzeń. Z drugiej strony, Disney musi tu stąpać ostrożnie, bo wykorzystanie AI do generowania wizerunków kultowych postaci budzi opór części środowisk kreatywnych (artyści obawiają się np. masowego generowania fanowskich treści kosztem jakości oryginałów). Niemniej, kierunek jest wyraźny: Disney+ chce być nie tylko biblioteką istniejących filmów, ale i platformą nowych doświadczeń, gdzie sztuczna inteligencja dodaje element interaktywnej magii rodem z parków rozrywki.

A co robi HBO Max (obecnie po rebrandingu jako Max) i inni tradycyjni nadawcy? Tutaj rewolucja przebiega może ciszej, ale nie mniej realnie. Max (platforma łącząca zasoby HBO i Discovery) korzysta z algorytmów personalizujących ofertę dla użytkowników – po połączeniu tak różnych bibliotek musiano zastosować uczenie maszynowe do analiz preferencji i proponowania treści tak, by fani seriali HBO odkrywali też np. dokumenty z Discovery i odwrotnie. W branży mówiło się również, że Warner Bros (właściciel Max) testował AI do wsparcia decyzji o produkcjach – już kilka lat temu głośno było o systemach analizujących scenariusze pod kątem ich potencjalnej popularności. Choć to bardziej ciekawostka niż masowa praktyka, wskazuje, że także studia filmowe kuszone są wizją algorytmu przewidującego następny hit kinowy. Inni gracze jak Apple TV+ czy Paramount+ również inwestują w ulepszanie rekomendacji i interfejsów – Apple słynie z dopracowania technicznego, więc można się domyślać, że uczenie maszynowe jest pod maską ich aplikacji choćby po to, by inteligentnie synchronizować treści między urządzeniami użytkownika. Z kolei Paramount wykorzystuje AI w swoich studiach (np. do remasteringu starych filmów i seriali na potrzeby streamingowe – automatyczna poprawa jakości obrazu, skalowanie do 4K itp.).

Polskie innowacje: od 35mm.online do lokalnych platform VOD

Na globalnej scenie streamingowej toczy się zatem zaawansowany wyścig zbrojeń na algorytmy. A jak na tym tle wypada Polska i nasze rodzime platformy? CANAL+ Polska oczywiście skorzysta na omawianej partnerstwie z Google i OpenAI – zapowiadane funkcje będą dostępne także dla polskich abonentów, co oznacza, że widz nad Wisłą dostanie te same udogodnienia AI co widz we Francji czy Afryce. A co z innymi usługami dostępnymi na polskim rynku, takimi jak Viaplay, Player, Polsat Box Go czy świeżo wprowadzony SkyShowtime? Tutaj na razie próżno szukać równie spektakularnych ogłoszeń, choć podstawowe mechanizmy oparte na AI są obecne. Viaplay, skandynawski serwis obecny od niedawna w Polsce, korzysta z typowych algorytmów rekomendacyjnych – analizuje naszą historię oglądania i sugeruje podobne tytuły, ale nie słychać, by wdrażał autorskie innowacje AI na miarę Netflixa. W sekcji pomocy Viaplay wspomina jedynie, że używa narzędzi AI do usprawnienia obsługi klienta czy moderacji treści, co wskazuje raczej na kulisy działania, a nie funkcje skierowane do widza. SkyShowtime, będący wspólnym przedsięwzięciem Comcastu i Paramountu, zapewne czerpie z rozwiązań swoich globalnych właścicieli – ale jako nowy gracz stawia przede wszystkim na bibliotekę hitowych filmów i seriali, mniej komunikując o technologicznych fajerwerkach. Polsat Box Go, platforma powiązana z rodzimym nadawcą telewizyjnym Polsat, jak dotąd nie ogłaszała żadnych projektów AI – można zakładać, że stosuje podstawowe personalizowane listy polecanych programów, bo to dziś standard, lecz nie wyróżnia się pod tym względem na rynku. Sytuacja może się jednak dynamicznie zmieniać: lokalni gracze zdają sobie sprawę, że jeśli nie zaadaptują przynajmniej części tych nowinek, staną się dla wymagających użytkowników mniej atrakcyjni. Być może więc wkrótce usłyszymy o sojuszach polskich firm medialnych z dostawcami rozwiązań AI – aby nie zostać w tyle za światowymi trendami.

Co ciekawe, Polska ma już na swoim podwórku przykłady nowatorskiego wykorzystania AI w sektorze mediów i VOD – i to w niszach, gdzie byśmy się tego nie spodziewali. Świetnym przykładem jest platforma 35mm.online, prowadzona przez WFDiF (Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych) we współpracy z Filmoteką Narodową. Ten serwis udostępnia klasyczne polskie filmy, kroniki filmowe i animacje z ostatnich dekad, a niedawno wzbogacił się o zaawansowaną wyszukiwarkę opartą na sztucznej inteligencji. Co potrafi AI na 35mm.online? Otóż, rzeczy do niedawna nie do pomyślenia: zalogowany użytkownik może przeszukiwać archiwalne zbiory po nazwiskach aktorów, przedmiotach pojawiających się w filmie, cytatach z dialogów, a nawet po nastrojach i emocjach scen. Jeśli wpiszemy w tamtejszą wyszukiwarkę np. „rower”, dostaniemy listę scen z polskich filmów, w których pojawia się rower – niezależnie od tego, czy to rekwizyt w tle, czy kluczowy element fabuły. Możemy szukać scen po słowach-kluczach z dialogów, albo poprosić o znalezienie fragmentów, w których bohaterowie wyrażają smutek czy radość. Brzmi to jak magia, ale to czysta technologia: algorytmy AI analizują każdą klatkę i każdą sekundę dźwięku w dostępnych filmach. Wideo jest przeczesywane przez sieci neuronowe rozpoznające twarze aktorów (system potrafi automatycznie wykryć wizerunek postaci i przypisać go do konkretnego nazwiska z bazy danych) oraz przedmioty, miejsca akcji czy nawet styl architektury w tle. Dźwięk z kolei podlega transkrypcji – sztuczna inteligencja zamienia mowę na tekst, co pozwala przeszukiwać dialogi, a także generuje automatyczne napisy i ich tłumaczenia na różne języki. W efekcie, wchodząc w szczegóły wyników wyszukiwania, możemy zobaczyć konkretne sceny pasujące do zapytania, z dokładnym czasem i opcją odtworzenia od danego momentu. To trochę tak, jakby mieć Google dla filmów – wpisujesz frazę, a wyskakuje Ci nie lista stron, tylko momenty z filmów, w których to, czego szukasz, się pojawia. 35mm.online udowadnia, że AI potrafi tchnąć nowe życie w archiwa: dzięki niej dawne kroniki czy filmy dokumentalne stają się łatwiejsze do przeszukania i analizowania, co jest bezcenne dla badaczy, dziennikarzy czy pasjonatów historii kina. W szerszym kontekście pokazuje to ogólny trend: również media publiczne i instytucje kultury sięgają po AI, by udostępniać swoje zasoby w bardziej interaktywny sposób. Skoro więc nawet niszowy, niekomercyjny projekt w Polsce z powodzeniem wdrożył takie rozwiązania, to tylko kwestia czasu, kiedy komercyjne platformy VOD w Polsce zaczną śmielej korzystać z AI na pierwszym planie.

Błogosławieństwo czy przekleństwo? Korzyści i zagrożenia AI w mediach

Wszystkie opisane powyżej przykłady – od CANAL+ przez Netflixa po 35mm.online – prowadzą do zasadniczego pytania: czy sztuczna inteligencja w branży medialnej to błogosławieństwo, które wyniesie doświadczenie widza i twórczość na nowe szczyty, czy może przekleństwo, które przyniesie niechciane skutki uboczne? Odpowiedź, jak zwykle, leży pośrodku – AI niesie ze sobą ogromny potencjał korzyści, ale i niemałe ryzyka.

Zacznijmy od jasnej strony. Niewątpliwym plusem jest wygoda i personalizacja dla odbiorcy: w erze nadmiaru treści (tysięcy filmów, setek seriali) algorytm pełni rolę przewodnika, pomagając odnaleźć to, na co naprawdę mamy ochotę. Lepsze dopasowanie rekomendacji oznacza, że spędzamy mniej czasu na przeglądaniu, a więcej na właściwym oglądaniu – to trochę jakby platforma nas znała i podsuwała nam nasz ulubiony gatunek, nowości od ulubionych reżyserów czy filmy podobne do tych, którym daliśmy najwyższe oceny. AI może też otworzyć nam drzwi do skarbów, o których istnieniu nie wiedzieliśmy – analizując nasze nietypowe połączenia zainteresowań, jest w stanie zaproponować film spoza głównego nurtu, który idealnie wpasuje się w nasze preferencje. Kolejny plus to ulepszona wyszukiwarka – możliwość zadawania pytań pełnym zdaniem, szukania scen po opisie czy mówienia do aplikacji, zamiast klikania po opcjach, czyni interakcję bardziej naturalną i szybszą. Dla wielu osób barierą bywało to, że nie pamiętają tytułu filmu, ale pamiętają fabułę – teraz wystarczy opisać fabułę AI, a jest szansa, że znajdzie tytuł. Sztuczna inteligencja zwiększa także dostępność treści: automatyczne napisy, tłumaczenia na żywo, synteza mowy – wszystko to sprawia, że globalne treści są na wyciągnięcie ręki widzów z różnych krajów i o różnych potrzebach (np. osoby niesłyszące skorzystają z lepszych napisów, dzieci obejrzą bajkę z lektorem nawet jeśli oryginalnie takowego nie było, itd.). Wreszcie, AI to nowe narzędzia dla twórców, które mogą rozwinąć kreatywność: łatwiejsze eksperymentowanie z efektami specjalnymi, prewizualizacje scen pozwalające puścić wodze fantazji, odważniejsze projekty (bo pewne ryzyko finansowe jest mniejsze, gdy część pracy wykona tańsza AI). Być może dzięki temu zobaczymy filmy, na które wcześniej nikt by się nie odważył – np. superprodukcję historyczną nakręconą przez młodego reżysera z wizją, którego stać na realizację tej wizji właśnie dzięki wsparciu generatywnej technologii zamiast kosztownych planów i rekwizytów.

Jednak obok tych blasków są i cienie. Głównym zarzutem wobec algorytmicznych rekomendacji jest ograniczenie różnorodności konsumowanych treści. Skoro system ciągle podsuwa nam to, co według niego lubimy, łatwo możemy utknąć w bańce – oglądać w kółko podobne filmy i seriale, coraz rzadziej wychylając się poza strefę komfortu. Filtr personalizacyjny może sprawić, że oferta widza zawęzi się do wąskiego wycinka, podczas gdy inne wartościowe dzieła pozostaną ukryte głęboko w katalogu. To trochę jak ze słynnymi bańkami informacyjnymi w mediach społecznościowych – karmieni tylko tym, co zgodne z naszym profilem, tracimy kontakt z odmiennością. Dla kultury filmowej może to oznaczać mniejszą ekspozycję niszowych produkcji czy kina autorskiego, które algorytm uzna za zbyt odbiegające od gustu masowego odbiorcy. Zatarcie roli człowieka w selekcji treści niesie więc ryzyko pewnej homogenizacji: platformy mogą upodobnić się do siebie, bo wszystkie używają podobnych modeli przewidujących, co “działa” komercyjnie, i mogą promować w kółko te same schematy fabularne czy gatunki. Następne zagrożenie to błędy i nadużycia AI. Choć modele sztucznej inteligencji są coraz lepsze, wciąż potrafią się mylić – a to przypiszą jakiś film do złego gatunku, a to nie wychwycą sarkastycznego tonu i zarekomendują kreskówkę dzieciom na podstawie niewłaściwej przesłanki. Bywały już przypadki, że automatyczne algorytmy w serwisach streamingowych proponowały użytkownikom treści nieodpowiednie (np. z powodu niepełnej moderacji opisów czy dziwacznych korelacji w danych). Brak ludzkiego nadzoru może skutkować wpadkami, które w erze viralowych mediów szybko przeradzają się w skandale (wyobraźmy sobie, że AI poleca dzieciom film z brutalnymi scenami, bo pomyliło go z bajką – taki nagłówek serwisy plotkarskie rozdmuchają w minutę). Ponadto, AI działająca za kulisami może budzić wątpliwości etyczne i prawne: pojawiają się pytania o prawa autorskie (kto jest właścicielem wygenerowanej sceny – studio czy twórcy modelu? Czy można użyć wizerunku zmarłego aktora cyfrowo bez naruszenia dóbr osobistych?), o przejrzystość (czy widz powinien wiedzieć, że ogląda scenę stworzoną przez komputer, a nie kamerę?) czy o wpływ na zatrudnienie w branży (czy za 5-10 lat potrzebnych będzie tylu montażystów i grafików, jeśli część pracy zrobi AI?). Ostatnie miesiące pokazały też obawy aktorów i scenarzystów, którzy w swoich strajkach akcentowali postulat ochrony przed zastąpieniem przez AI – to realny lęk, że studio zamiast zatrudnić statystów generuje tłum w postprodukcji, albo zamiast powierzyć dialogi scenarzyście, każe AI wygenerować 10 wariantów sceny i wybierze z nich najlepszy. Taka mechanizacja procesu twórczego może obniżyć jakość i zubożyć ludzki element sztuki filmowej.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o

0 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Porównaj najlepsze oferty operatorów
oszczędź nawet 50%

Pan Wybierak – bezpłatna porównywarka najlepszych ofert operatorów

Panwybierak.pl to porównywarka ofert dostawców Internetu, telewizji i telefonu. W jednym miejscu porównasz najlepsze oferty dostępne w Twoim budynku. Zamawiając na panwybierak.pl nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, ustalimy dla Ciebie dogodny i szybki termin bezpłatnej dostawy usług i umowy.

testimonial.author

To jedna z najbardziej kompletnych wyszukiwarek, z trafnym dopasowaniem ofert internetu, telewizji kablowej i telekomów do adresu zamieszkania, z której bardzo chętnie korzystają nasi czytelnicy – polecamy!

mobiRANK.pl
testimonial.author

Pan Wybierak to świetny serwis, dzięki któremu nie tylko poznałem wszystkie możliwe warianty instalacji internetu w moim miejscu zamieszkania, ale także odkryłem naprawdę tanią ofertę. Ogólnie - rewelacja!

Paweł z Krakowa

Mówią o nas

  • UKE
  • antyweb logo
  • speedtest logo
  • money logo
  • wirtualna polska